Rajd do Stegny na rybkę

IMG_9308Oblężenia Częstochowy tym razem nie było, a to zapewne przez niestabilną i ponurą pogodę, która przywitała nas w ten niedzielny poranek. Mimo to przybyło na spotkanie 9 wspaniałych, których nie wystraszyła aura. Pojawiło się nawet dwóch bikerów ze starej „gwardii” a byli to Bilbo i Krzem. Ten pierwszy zmienił ostatnio rowerowe zainteresowania na „innego typu” a drugi po długotrwałej chorobie wrócił nareszcie do „żywych”. I tak sobie jechaliśmy spokojnie asfaltem wspominając naszą ostatnią wizytę w Kamieniu, a Ola wróciła do wspomnień jak psy po węchu mnie goniły, ponieważ pod siodełkiem zaaplikowała mi kiełbaskę.Smile Jednym słowem przyjemnie czasami wspominać wesołe chwile jadąc po nudnym asfalcie. Ale asfalt w końcu się skończył i w Sobieszewie „wsiedliśmy” do lasu. I tu rozmowy trochy przycichły, ponieważ należało więcej uwagi poświęcić na dukty leśne, aby gdzieś się nie wpakować i nie zrobić OTB.IMG_9318

Do Świbna dojechaliśmy w dość w szybkim tempie, bo na kolektorze nieco przycisnęliśmy. Tu „Topol” pożegnał nas, musiał wracać do domu. Na drugiej stronie Wisły tj. w Mikoszewie wjechaliśmy ponownie do lasu. Nareszcie znowu w lesie wśród śpiewających ptaków, bo „śpiewy” samochodów na szosie nas nie interesują i mącą nasze umysły. Dojechaliśmy do miejsca przeze mnie obiecanego, czyli wykopaliska bursztynu.

Krótki odpoczynek. Niestety miejsce zostało zaorane o czym wcześniej nie wiedziałem, ale mimo to Ola znalazła „motykę” i rozpoczęła poszukiwania, kopała, kopała i nic. Marcin również łudził się, że zrobi swojej dziewczynie jakiś wisiorek z bursztynu. Zawiedzeni poszukiwacze ruszyli dalej. Nagle spadło parę kropli deszczu, ale na szczęście na tym sie zakończyło, więc w dobrych nastrojach dojechaliśmy w końcu do naszego celu. W Stegnie ruch jak na molo w Sopocie. Jak najszybciej coś zjeść i wynosić się stąd, hałas, krzyki dzieci jednym słowem to nie jest miejsce na odpoczynek.IMG_9321

Naładowaliśmy swoje „akumulatory” i w drogę. Wszyscy w pełni sił ruszyliśmy ponownie tą samą drogą bo innej przecież tu nie ma, chyba, że szosą.

Dojechaliśmy do Gdańska cali i zdrowi. Przynajmniej mnie się wydaje, że wycieczka niedzielna była udana. Nie było żadnych niespodzianek, ani awarii rowerów. Należałoby jeszcze dodać, iż z Witomina dołączyła do nas Alicja i Marcin. Alicja, która miała zamontowane na swym rowerze sakwy i świetnie dawała sobie radę po tym czasami nie najlżejszym terenie… gratuluję!

Wszystkim koleżankom i kolegom chciałem podziękować za wzięcie udziału w naszym rajdzie.

Na liczniku miałem 98 km

tekst: Mieczysław Butkiewicz

asfalt=niewiele

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Olszynka

m=Sobieszewo

m=Świbno

m=Stegna

szlak=zielony

atrakcja=morze

typ=rowerowy

This entry was posted in Relacje and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post. Post a comment or leave a trackback.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Your email address will never be published.


dwa × = 18