Skandia Maraton Lang Team III Edycja – Nałęczów

DSCF0640

Dziś odbywała się już III Edycja Skandia Maraton Lang Team.

Tym razem zawitaliśmy do bardzo malowniczego miasteczka jakim jest Nałęczów.

Obecnie zajmowałem po II Etapach 14 miejsce w klasyfikacji generalnej. Obserwując tabelę miałem realne szanse wskoczyć o jedno oczko do góry lecz musiałem mieć się na baczności ponieważ był dość niebezpieczny ścisk w tabeli pomiędzy mną a trzema innymi zawodnikami z dolnej części.

W dniu dzisiejszym zapowiadali deszcze i burze, lecz Czesław Lang zadbał o to by taka sytuacja nie miała miejsca, zamówił bardzo piękną pogodę.

Start maratonu już tradycyjnie nastąpił o godz. 11:00, do pokonania mieliśmy 61 KM.

Patrząc na profil trasy zaprezentowany przez Czesława Langa na stronie mogło by się wydawać ze teren jest niezbyt wymagający, nic bardziej mylnego, teren liczył sobie kilka naprawdę dość solidnych podjazdów, takich że podjeżdżając pod nie myślałem ze nigdy się nie skończą i tylko myślami byłem „co ja tu w ogóle robię” gdy podjechałem to nie wiedziałem prawie gdzie ja jestem. Jeśli już były tak solidne podjazdy to i zjazdy muszą być niczego sobie, tak też było, mówi chodźmy fakt ze wyciągnąłem rekordową prędkość 67 km/hDSCF0640

Jeszcze nie potrafię od początku maratonu ostro przyspieszyć, tak też było i tym razem, przejeżdżając przez punkt rejestrujący byłem dopiero 37 w open a dojechałem na metę jako 24, muszę się najpierw trochę rozgrzać, sama rozgrzewka przed startem nie wystarcza mi,  ale później idzie coraz lepiej z biegiem czasu.

Trasa była bardzo szybka, nie brakowało wymagających dość stromych podjazdów jak i niebezpiecznych zjazdów, o wywrotkę było nie trudno, bardzo dużo kurzu. Momentami czułem się jak bym brał udział w zawodach w stylu Paryż Dakar, jadąc za peletonem drogi nie widziałem, jedynie obserwowałem koło zawodnika jadącego przdemną, nie wiedziałem gdzie jest zakręt czy też dziura jakaś, a prędkości  były nie małe.

Tuż po starcie po upływie kilku minut jechaliśmy mniej więcej w sześciu osobowym peletonie, bardzo silną ekipą. Zmienialiśmy się co jakiś czas.

Pod koniec ostatnich 2 km zaczęliśmy finiszować, uciekać z peletonu w dwójkę.  Usiadłem  na kole i próbowałem trzymać się do samego końca, dogoniliśmy jeszcze dwóch zawodników przy okazji.

Do mety jechaliśmy już tylko w trójkę, lecz ja i kolega z przodu popełniliśmy błąd, gdy ostro przyspieszyliśmy miałem już ich prawie na widelcu, ni zowąd przy prędkości ok. 50 km/h jadąc po ślizgiej trawiastej nawierzchni pojawił się dość niebezpieczny skręt w prawo miedzy barierkami metalowymi które oddzielały kibiców od jadących zawodników, o mały włos bym w nie grzmotnął, już się widziałem leżącego, ale jakoś wyprowadziłem rower tak ze uniknąłem kolizji jakimś cudem zahaczając o koło zawodnika jadącego przdemną, hamowanie było na tyle ostre i precyzyjne że stanąłem w miejscu wypinając się z pedałów. Byliśmy tylko w dwójkę, miałem zbyt twarde przełożenie by dojechać przed zawodnikiem przdemną, lecz spróbowałem jeszcze zaatakować, szybko się wpinając i naciskając na pedały ile sił w nogach, leszcz przegrałem z dwoma zawodnikami o 1 sek.

Po zaledwie kilku sekundach dostałem sms-a o wynikach.DSCF0694

Zająłem w klasyfikacji Open 24 miejsce i w kategorii 14, byłem bardzo zadowolony, wiedziałem że na pewno obroniłem pozycje w klasyfikacji Generalnej, a nawet może awansowałem w górę.

Jak się w końcu okazało, niemożliwe stało się możliwe, w klasyfikacji Generalnej po III Etapach zajmuję bardzo wysoką 9 pozycję, lecz obrona pierwszej dziesiątki będzie nadzwyczaj bardzo trudna, ale bez walki nie odpuszczę, będę się starał, tym bardziej ze mam niewielką stratę nad zawodnikami z 8 i 7 pozycji, lepiej być nie mogło.

Do zobaczenia na IV Edycji która tym razem odbywać się będzie w Gdańsku,  będzie to trasa bardzo wymagająca pod względem wzniesień, interwałów itp. czasu jest dość sporo wiec trzeba zabrać się za siebie i ostro trenować, do  zobaczenia 18.06.2011

tekst: Piotr1981

This entry was posted in Maratony. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post. Post a comment or leave a trackback.

4 Comments

  1. wza
    Posted 1 czerwca 2011 at 22:18 | Permalink

    nooo, niesamowity postęp.

    • Posted 3 czerwca 2011 at 16:58 | Permalink

      No my z piotrkiem razem byliśmy na zawodach ja zadowolony 13 pozycja w M-3 utrzymana i do pozycji 11 brakuje tylko 3,48 punkta więc gdańsk próba ataku.

  2. zibek
    Posted 1 czerwca 2011 at 16:33 | Permalink

    Piotrek już jest na szczycie,został mu jedynie wierzchołek.
    pozdr.

  3. olo
    Posted 1 czerwca 2011 at 14:01 | Permalink

    Piotr tylko tak dalej a zajedziesz na sam szczyt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Your email address will never be published.


− jeden = 1