Rajd do Stegny 2006

stegna2_logo

Wstępne założenia. Nadchodził weekend należałoby gdzieś pojechać, tylko gdzie? Szosa, las czy szosa i las… wybrałem to trzecie, trochę szosy i trochę lasu. Nie za bardzo byłem przekonany czy lasem da się przejechać zwłaszcza po ostatnich opadach. Ziemia jest grząska a i pogoda nie sprzyja zbyt długim wyjazdom. Musimy spróbować.

Podjęcie decyzji. Niedziela 10 XII o godz 6:00 rano dzwoni telefon… kogo tak wcześnie nosi na nogach…….no tak to oczywiście Elena, pyta czy jedziemy?

W tym momencie nie mogłem odpowiedzieć, ponieważ jak zauważyłem przez okno pada deszcz, więc odłożyłem tą odpowiedz na późniejszą godzinę tj. na 8:00. Po godzinie dzwoni Obcy i zadaje to samo pytanie, więc trzeba by było zaryzykować, odpowiedziałem, że jedziemy i jednocześnie wysłałem Elenie SMS’a z tą samą odpowiedzią.

Bez względu na deszcz musimy zaryzykować tym bardziej, że wiedziałem, że opady będą zanikały.

8:30 wyjechałem na umówione miejsce. Przez ten nasz Gdańsk przejechać to robi się wielki problem… wszędzie rozkopane są nawet chodniki, także zajęło mi to 25min zanim dojechałem pod budynek LOT’u. Na miejscu spotkania przybył jako pierwszy Łukasz, ale za chwilę było nas już siedmioro, czyli siedmiu wspaniałych 🙂

Start.

Ruszyliśmy przez Olszynkę do Sobieszewa. W Sobieszewie zatrzymałem grupę w celu uzgodnienia czy jedziemy lasem czy wałem w kierunku Przegaliny. Zdania były podzielone, więc zagłosujmy kto którędy chce jechać. Wynik głosowania był korzystny dla „leśników”.

Aby był wilk syty i owca to cała grupa została podzielona, czyli „Elena” i „Satan” pojechali wałem a reszta lasem. Trochę się obawiałem, że będziemy tonąć w błocie, ale cóż to dla nas błoto już nie przez takie błota jechaliśmy i jesteśmy do tego rodzaju dróg przyzwyczajeni.

Wjechaliśmy na szlak a tu niespodzianka było prawie sucho i ani trochę błota, ale super! Po kilku kilometrów wjechaliśmy na kolektor a to już w ogóle była autostrada. W Świbnie już na nas czekała poprzednio wymieniona dwójka. Oni szybciej dojechali, wiadomo szosa.

Już w pełnym składzie kierujemy się do Przegaliny to tylko 2,5 km.Tam przejechaliśmy most, który został wyremontowany. Jedziemy dalej w kierunku mostu w Kiezmarku, ponieważ prom w Świbnie jest nieczynny.

Rozstanie.

Po paru kilometrach stajemy na skrzyżowaniu, aby usłyszeć, że troje osób wycofuje się i wraca do domu (kontuzja). To było dla nas przykre, bo zostało nas już tylko czworo. Trudno czasami tak bywa i musimy się z tym pogodzić i jedziemy dalej już w zmniejszonym składzie.

Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy na most, następnie przekroczyliśmy go i skierowaliśmy się do Mikoszewa. Zmierzyłem odległość z Przegaliny do Kiezmarku i wynosi dokładnie 7,5 km.

Przed nami 9 km do Mikoszewa, a następnie 10 km do Stegny, czyli już nie daleko nasz upragniony cel…..wyżerka! 🙂

W Stegnie tak jak było zaplanowane zjechaliśmy z drogi w kierunku morza i tam postanowiliśmy się trochę ogrzać i wysuszyć a przede wszystkim coś ciepłego zjeść.

Rowery zaparkowaliśmy przed barem. Zabezpieczyliśmy wszystkie linka, którą akurat miał Łukasz. Nareszcie!!!! jak ciepło i przyjemnie.

Ja zamówiłem placki ziemniaczane i zupę pomidorową, w każdym bądź razie każdy coś tam zamówił i w spokoju skonsumowaliśmy. Zrobiliśmy sobie chyba ok. 0,5 godz przerwy. Była godz 14:00 zrobiło się ciemno, więc postanowiliśmy wracać do domu, ale to jeszcze kawał drogi przed nami. Żeby pływał prom to trasa byłaby o wiele krótsza.

W drogę… .tu już nic się ciekawego nie działo, jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy aż do znudzenia aż w końcu w kompletnych ciemnościach dojechaliśmy do Gdańska.

Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli z nami trochę się pomęczyć, tylko szkoda, że nie wszyscy przyjechali. Krótko mówiąc „do odważnych świat należy”!!! 🙂

Moje refleksje:

Te ostatnie 40 km dla mnie to było utrapienie, nasilały się bóle mięśni czterogłowych ud do tego stopnia, że jechałem już na „oparach”. Wydaje mi się, że jest to przetrenowanie, bo w tym roku przejechałem 9000 km.

Tak samo z siodełkiem, przejeżdżałem dłuższe trasy i nic się nie działo a tu raptem nie mogłem usiedzieć na tym siodełku. Nie wiem dlaczego, przecież to siodełko jest bardzo wygodne.

Myślę, że to był już ostatni mój rajd w tym roku, muszę dać organizmowi trochę odpocząć, nie można nic na siłę. Rower nie był podobny do roweru, cały w błocie. Napęd tak był zasyfiony, że pedały nie chciały się obracać do tyłu tylko słychać było piszczenie i trzeszczenie od błota…..oj dużo będzie czyszczenia.

Na drogach stały kałuże przez które trudno było przejechać.

Na liczniku miałem 142 km ze średnią 20 km/h

Do domu dowlokłem się o 18:30

tekst: Mieczysław Butkiewicz

fotki: „Flash”&”Sot”

asfalt=niewiele

dystans=100

kondycja=normalnie

profil=niski

trud=niski

m=Sobieszewo

m=Świbno

m=Stegna

szlak=żółty

atrakcja=morze

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , | Leave a comment

Rajd do Przegalina

IMG_4437.jpg.phpNa spotkanie przybyło 15 osób, no, więc spora grupka a do tego dołączyły trzy dziewczyny, za co im się należą szczególne brawa. Pogoda nie była najlepsza, ale było stosunkowo ciepło.

Dość długo padał bardzo mały deszcz, co nam oczywiście nie przeszkadzało, jedynie to, że było ślisko. Po wyjechaniu z Gdańska nastąpiła pierwsza awaria….kolega Janusz złapał gumę i tą złą passę zapoczątkował, bo później koleżanka była następną, która miała pecha.

Do Sobieszewa dojechaliśmy już bez żadnej awarii, ale na to długo nie dano nam czekać, bo w Przegalinie zdarzył się mały wypadek, kolega wjeżdżając dość szybko na mokry most pokryty deskami wpadł w poślizg no i wywrotka, na szęście nic mu się nie stało, oprócz pobrudzenia ubrania.IMG_4444.jpg.php

Jemu nic, ale rower nie wytrzymał i pękła mu rama pod siodełkiem w ten sposób, że siodełko można było wyjąć, ale z kawałkiem rury od ramy. Bardzo nieprzyjemna sytuacja….na szczęście można było jechać dalej, ale siodełko było luźne.

Na śluzie widzieliśmy jak statek przez nią miał przepływać (uwidocznione na zdjęciu), nie czekaliśmy aż przepłynie, bo mały deszczyk cały czas mżył, więc pojechaliśmy dalej w kierunku mostu w Kiezmarku tam przejechaliśmy go i zrobiliśmy nawrót wałem w kierunku Mikoszewa. Do Mokoszewa było 7 km tam przepłynęliśmy promem do Świbna i skręciliśmy do lasu gdzie odnaleźliśmy kolektor, po którym jechaliśmy, do Sobieszewa.IMG_4446.jpg.php

Bardzo sympatyczna droga leśna z dala od gwaru blachosmrodów. I tak się nieubłaganie zbliżał koniec naszej wspaniałej wędrówki rowerowej. <br>ok. Dojechaliśmy wszyscy w komplecie do Gdańska i tam zakończyliśmy naszą wędrówkę. Koleżanka, która złapała gumę miała pecha do tego stopnia, że już w Gdańsku zeszło jej ponownie powietrze….to naprawdę pech.IMG_4447.jpg.php

W sumie przejechaliśmy ok. 90km, nie jest jakiś wielki wyczyn, ale już na początku zakładałem, że będzie to rajd krótki i taki był. W tym momencie niejeden powie, że to nie dla niego trasa o takiej długości. Korzystając z okazji pragnę nadmienić, iż my nie prowadzimy rajdów krótkich. Każdy wyjazd będzie nie krótszy niż 90km….takie są nasze założenia naszej Gdańskiej Ekipy Rowerowej.

A więc do zobaczenia na następnym rajdzie!!!

Tekst: Mieczysław Butkiewicz

asfalt=sporo

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Olszynka

m=Sobieszewo

m=Świbno

m=Przegalina

m=Gdańsk

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , | Leave a comment

Rajd do Stegny 2005r

IMG_475925 czerwca spotkaliśmy się pod urzędem wojewódzkim, aby wyruszyć na wyznaczoną trasę.

Do godziny 10.15 zgłosili się wszyscy, którzy chcieli wziąć udział w tym rajdzie, było ich 13. Feralna czy nie?, mam na myśli numer 13….zobaczymy jak przejedziemy….odpowiem na to pytanie na końcu tej relacji. Ciągle wahaliśmy czy nie zmienić trasy na leśną z powodu dość uciążliwego upału. Po uzgodnieniu z grupą postanowiślmy jednak jechać do Złotej Wyspy. Tak, więc ruszyliśmy. W trakcie jazdy rozmyślałem sobie czy my przetrzymamy tę „patelnię” na Żuławach, teren nie osłonięty drzewami chyba będzie ciężko.

Dojechaliśmy do Sobieszewa tam zaopatrzyliśmy się w napoje, ponieważ bidony dość szybko są opróżniane, nic dziwnego temperatura dochodziła do 30 stopni w cieniu (miałem ze sobą termometr cyfrowy). W Sobieszewie postanowiłem wjechać na zielony szlak, co też zrobiłem i dalej już wszyscy szczęśliwi, że są tu drzewa, które nas osłaniają od słońca….i tak dojechaliśmy w pełnym szczęściu do ŚwibnaIMG_4763.

Naszym półmetkiem była Stegna. Przepłyneliśmy promem Wisłę i po wjeździe, do Mikoszewa skręciliśmy w lewo w ulicę Brzegową, która nas miała doprowadzić znowu do szlaku zielonego. Nareszcie jest upragniony szlak, nawet nie był tak mocno zapiaszczony, także całkiem znośnie się jechało, zresztą nikt nie narzekał. Po 12 km dojechaliśmy do Stegny

a tam postanowiliśmy zawitać do upragnionego morza, celem obmycia ściekającego z nas potu. Po krótkiej kąpieli, chociaż nie wszyscy się kąpali postanowiłem zebrać naradę wojenną, co dalej robić, bo zauważyłem, że ludzie nie za bardzo mieli ochotę zrezygnować z fantastycznych kąpieli.

Rzuciłem hasło: proponuję zrezygnować z dalszej jazdy po pustyni do złotej wyspy co Wy na to?

. Entuzjazm był tak wielki, że nie było sensu jechać dalej dyskutować na ten temat (temperatura w słońcu 35 stopni), w związku z tym zaproponowałem odjechać od tego tłumu ludzi w kierunku Krynicy o parę kilometrów i tam będzie długie wylegiwanie się i kąpanie w morzu. I tak zrobiliśmy….po zaopatrzeniu się w sklepie odjechaliśmy szosą parę kilometrów i skręciliśmy w kierunku morza. I to właśnie było to, czego szukaliśmy….plaża prawie pusta, cisza, spokój…tego nam brakowało.IMG_4767

Teraz powstał nowy problem, ponieważ niektórzy nie posiadali kąpielówek, ale jeden z kolegów wpadł na dość oryginalny sposób wejścia do wody, otóż założył zamiast kąpielówek koszulkę….wyglądał bardzo pociesznie (widać na fotce). Gdy wszedł do wody zdjął koszulę no i na golasa hyc do wody. Każdy sposób jest dobry.

Odpoczynek był bardzo długi, bo ok. 2 godzin. To był bardzo nietypowy rajd z tak długim wylegiwaniem się nad wodą. Uważam, że to był bardzo dobry pomysł z tą plażą, bo, po co mamy siebie katować w takim upale. Jak przyjdą chłodniejsze dnie to tę wyprawę na złotą wyspę ponowimy. Chyba nie będę opisywał trasy powrotnej.

Jeszcze zapomniałbym wspomnieć, iż w Stegnie odłączyły się od nas dwie osoby, ponieważ zaplanowały powrót przez Przegalinę, tak też zostało nas, 11 ale nie na długo. Wyjeżdżając z lasu otrzymałem telefon, że Wiesiek nas gonił z Gdańska na rowerze wyścigowym. I udało nam się spotkać właśnie w Stegnie…krótkie przywitanie. Towarzyszył on nam do chwili aż wjedziemy ponownie do lasu na zielony szlak.

Krótkie pożegnanie i znaleźliśmy się w lesie. Nie mógł on z nami jechać, bo oponkach jak palec daleko by nie dojechał. Umówiliśmy się, że on na nas poczeka w Mikoszewie. I tak się stało.

Ale jadąc od Stegny 5 km przed Mikoszewem dopadło nas następnych dwóch kolegów, którzy gonili nas z Gdańska był to Adam i jego kolega. Gdy dojechaliśmy do Mikoszewa nasz kolarz już czekał na nas i znowu przyjacielska rozmowa ale nie trwała ona długo, bo po przepłynięciu Wisły Wiesek pojechał swoją drogą.

Oprócz niego 4 osoby zdecydowały się również na jazdę powrotną po szosie, trochę byłem zdziwiony tą decyzją….jechać w pełnym słońcu, gdy już się ma w nogach 70km, ale skoro tak zdecydowali to już ich sprawa.

My natomiast jednak wybraliśmy może trochę cięższy teren, ale w cieniu drzew i tu była nasza przewaga.

Do Sobieszewa dojechaliśmy w dość szybkim tempie, przekroczyliśmy most pontonowy i gdzieś kilometr za Sobieszewem dopadliśmy naszych szosowców i od tego momentu jechaliśmy już razem. I jeszcze o jednym zapomniałbym wspomnieć a mianowicie: mieliśmy zaszczyt gościć dwóch maratończyków (Silwer i….o sklerozo wyhamuj się!….. zapomniałem imienia dziewczyny). Miało ich być w sumie czterech, ale dwie nie dojechały z nieznanych mi powodów.

Aga żałuj, że nie wzięłaś udziału z nami, ale ja jestem ciągle dobrej myśli. Złota Wyspa jest nadal aktualna….przygotuj kondycję!!! (chłop żywemu nie przepuści). hehehe Tempo było nie najgorsze (25-27km) biorąc pod uwagę ten upał. Nie było ani jednej osoby, która by zostawała w tyle. Z takim zespołem ludzi aż się chce jeździć.

Uważam, że ponownie ekipa stanęła na wysokości zadania….wspaniała kondycja, fantastyczne humory pomimo tych upałów jednym słowem dziękuję wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału w tym nietypowym rajdzie. I osobne podziękowania dla naszych czterech dziewczyn, które dzielnie jechały i wcale nie ustępowały nam pod względem kondycyjnym.

Na początku zadałem sobie pytanie czy liczba 13 jest feralną liczbą i jak się okazało była dla nas jak najbardziej szczęśliwą liczbą. Dawno przestałem wierzyć w te bzdury naszych babć. Teraz poczekamy na odpowiednią pogodę, aby zrealizować rajd do złotej wyspy.

Długość trasy: 106km

Tekst i fotki: Mieczysław Butkiewicz

Zdjęcia wykonano aparatem CANON A60

asfalt=niewiele

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Olszynka

m=Sobieszewo

m=Świbno

m=Stegna

szlak=zielony

atrakcja=morze

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , , | Leave a comment

Krynica Morska 2005r

krynica_logo

 

31 lipca  2005r wyruszyliśmy do Krynicy Morskiej w dwóch grupach a mianowicie: grupa A wyruszyła spod LOT’u o godz. 10.00, natomiast silna grupa B o godz. 11.00

Otóż zadaniem grupy B było doprowadzenia do spotkania z grupą A tylko nie wiadomo gdzie to nastąpi. Na spotkanie przybyły trzy koleżanki a czwarta miała nas gonić, ponieważ spóźniła się na umówione spotkanie ok. pół godziny, więc nie mogliśmy na nią dłużej czekać. Jak się później okazało dogoniła nas w Świbnie na promie. Myśmy jechali lasem, czyli wolniej a ona pognała szosą z szybkością kosmiczną i w ten sposób udało jej dogonić nas na promie. Pogoda była byle jaka ale nie padało a temperatura wynosiła 20 stopni, czarne chmury wisiały ale to nas nie wystraszyło.IMG_4404 Na spotkanie przybyli uczestnicy często biorący udział w naszych rajdach i nasi „gerowcy”. I tylko jeden biker przyjechał z trójmiasta Michał. Ludzi, którym przeszkadzają czarne chmury na niebie trudno zaliczyć do grupy bikerów. Najlepiej siedzieć w domku, gdzie nie wieje wiaterek i jest ciepło. Przecież rajdy te robimy po to, aby poprawić kondycję i odporność organizmu na różne dolegliwości. Może niektórzy powiedzą, że tak długa trasa to nie dla nich, otóż nic bardziej mylnego. Z nami wyruszyła na trasę koleżanka, która na wstępie zapowiedziała, że nie przejedzie tej trasy.

Dojechała do Stegny i zawróciła szosą. I tu się należą dla niej duże brawa za odwagę….jak będzie taką praktykę stosowała to na pewno przyjdzie moment, że zdobędzie odpowiednią kondycję. Tylko pracą można do czegoś dojść a nie siedzieć w domu i narzekać, bo to jest najłatwiej i nie trzeba się wysilać. Jeżeli ogłaszamy na stronie to po, aby inni skorzystali z takiej formy odpoczynku a skoro niechcą to jest ich strata i nie będziemy na przyszłość informować wszystkich ludzi o naszych rajdach. My mamy w swojej ekipie tylu chętnych, że zawsze będziemy mieli z kim wyjechać na trasę. Ale do rzeczy o godz. 10.05 wyruszyliśmy w kierunku Olszynki, Sobieszewa, Świbno, Stegna i Krynica. Dokładnej trasy nie będę opisywał, bo jest na pewno znana dla większości. Jedna dobra informacja, że można dojechać żółtym szlakiem aż do Krynicy Morskiej. IMG_4918

Po starcie przycisnęliśmy trochę mocniej na pedały, wiedząc, że nasi „przecinacy” będą robić wszystko, aby jak najszybciej nas „dopaść”. Do Sobieszewa mieliśmy średnią 21km/godz.

W Sobieszewie wjechaliśmy na szlak żółty i tak jechaliśmy tym szlakiem aż do Krynicy Morskiej i tu nam szybkość niestety spadła ze względu na czasami miękkie podłoże, czyli piasek nie ubity.

Do Świbna dojechaliśmy kolektorem gdzie wsiedliśmy na prom. Po wyjściu z promu skierowaliśmy się ponownie do lasu. W lesie jechaliśmy spokojnie bez zrywów aż dojechaliśmy do Stegny gdzie zarządziłem dłuższy odpoczynek (15min). Ktoś z grupy przypomniał nam, że naszych bikerów nie ma, tak sobie pomyślałem czy coś się stało? Długo nie trzeba było czekać, aż z lasu wyłoniła się grupka pędzących kolarzy….poznałem z daleka Andrzeja, było ich pięciu. No i nareszcie spotkaliśmy się. Byli bardzo mocno zmęczeni z ich relacji usłyszałem, że średnią mieli 30km/godz. zresztą pokazałem fotkę, jaką mieli maximalną (39km/godz). Ja przy takich szybkościach chyba bym dostał zawału, hehe. Daliśmy im trochę odpocząć i dalej w drogę, ale już jechaliśmy spokojnie wszyscy razem. Droga po której jechaliśmy nie należała do lekkiej z powodu nieubitego piasku. Na 5 km przed Krynicą szlak ten przeciął drogę główną i dalej prowadził właściwie to nie dróżkami, ale łąkami (fot). Po drodze spotkaliśmy fajną wieżę obserwacyjną, gdzie na chwilę zatrzymaliś my się, aby porobić parę fotek. Do Krynicy od tego momentu było ok. 3km….no i dojechaliśmy po wertepach aż rowery trzeszczały.IMG_4926

Uff!! nareszcie jesteśmy w Krynicy Morskiej. Na wstępie relacji nie wspomniałem, iż umówiłem się z moim kolegą, który przyjechał na swej kolarzówce, aby z nami się przywitać….ładny gest….dzięki Wiesiek. Była godz. 15.00 zarządziłem godzinną przerwę do godz. 16.00, każdy mógł iść gdzie chciał, naturalnie dziewczęta wybrały się do miasta, a my pojechaliśmy na plażę, gdzie Andrzej z Tomkiem urządzili sobie kąpiel…..woda ciepła, ale brudna. Tomek nie miał stroju kąpielowego więc doradziliśmy aby wskoczył na nagusa i tak zrobił. Najważniejsze, aby się odświeżyć. Punktualnie o godz. 16.00 spotkaliśmy się ponownie w umówionym miejscu, aby wyruszyć w drogę powrotną. Ja zaproponowałem powrót do Stegny szosą ze względuna piaszczyste podłoże…wszyscy wyrazili zgodę. I tak się stało wszyscy jechaliśmy razem, samochody miały problemy aby nas wyprzedzać Po prostu za długa kolumna się ciągnęła, więc krzyknąłem, aby przecinacy ruszyli przed nami i tak się stało Andrzej pierwszy mnie wyprzedził za nim poszli następni.

W ten sposób nasza kawalkada się skróciła i już było OK. Nasz kolega Michał zaryzykował i pojechał z przecinakami i to był jego błąd a mógł jechać trochę spokojniej z nami. I znowu świetnie przygotowane rowery, ani jednej awarii….swojej nie zaliczam do awarii z powodu urwania koszyka do bidonu….musiałem go wyrzucić. Nie kupujcie tanich koszyków, bo to się zemsci na trasie. Na wskutek dużych wstrząsów uchwyt do mocowania do ramy po prostu się urwał. Na zakończenie chciałem tą drogą podziekowć naszym dziewczynom za wspaniałą kondycję jak również wszystkim innym kolegom a szczególności dziękujemy naszym przecinakom, którzy zechcieli ponownie się spotkać z nami na trasie. <br><br> Robin Tobie również należą się od nas podziękowania, że zechciałeś się u nas pojawić. I jeszcze jedno dołączył do nas nowy kolega z Pruszcza Tomek, któremu również dziękujemy za wzięcie udziału w rajdzie i wejścia myślę na stałe do naszej ekipy jako „przecinak” mocna pozycja w naszej ekipie…to nas cieszy! Stworzyła się nam dodatkowa grupa bardzo silnych bikerów jak na razie jest ich pięciu i myślę, że będzie ciągle się powiększała. I tak się zakończyła nasza przygoda do domu wróciłem o godz. 20.00 a na liczniku 142km. Nie ukrywam, że trochę byłem zmęczony, ale odczułem to dopiero jak usiadłem w domu do fotela. Nasza Asia z Poznania miała na liczniku 160km, ponieważ mieszka za Gdynią. Cieszy mnie to, że zrealizowałem zaplanowany rajd w 100%, pogoda dopisała a humory też. No cóż dziś jest poniedziałek i trzeba pomyśleć o następnym rajdzie.

IMG_4944Może należy zaproponować im rajd „rzeźnię”, jak są tak nie wypaleni a Tomkowi z Pruszcza jeszcze mięśnie nóg „dymią” to może jakiś czarny szlak do Wejherowa. Będą zmuszeni więcej wlewać wody do „chłodnicy” hehe. To tylko na razie moje propozycje, które niekoniecznie muszą być zrealizowane po prostu głośno myślę.

Tekst: Mieczysław Butkiewicz

Zdjęcia: Mieczysław&Tomek flash

Asfalt=brak

dystans=150

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Olszynka

m=Sobieszewo

m=Świbno

m=Stegna

Krynica Morska

szlak=zielony

atrakcja=morze

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , , , | Leave a comment

Rajd do Sobieszewa 2004r

 IMG_2622Wyjezdzając z miasta skierowałem się na Olszynkę jadąc wałem wzdłuż Motławy. W ten sposób dojechaliśmy do Rafinerii, natomiast przed Rafinerią drogowcy poszerzają pas jezdni wiodący z Gdańska, także jest pewne utrudnienie przejazdu przez dany odcinek drogi. Ale myśmy przejechali go bez większych problemów.IMG_2624

Za Rafinerią skręciliśmy w lewo w kierunku Sobieszewa. Tam prowadzi bardzo przyjemna droga asfaltowa praktycznie bez ruchu samochodowego, która doprowadziła nas do mostu pontonowego w Sobieszewie. Za mostem pontonowym zrobiliśmy drobne zakupy i ruszyliśmy w kierunku Górek Wschodnich. Również i na tej drodze ruch samochodowy praktycznie nie istniał, także dość szybko dojechaliśmy do pierwszego celu….celem tym była kamienna grobla (patrz zdjęcie). Ścieżka ta nie była zbyt łaskawa dla rowerzystów, zresztą trudno nazwać ją ścieżką. Momentami nieśliśmy rowery pod pachą.

Tam zrobiliśmy fotkę i zawróciliśmy dojeżdżając do ścieżki prowadzącej do ptasiego rezerwatu i to był nasz drugi cel. Trasa ścieżki przebiega przede wzystkim przez teren rezerwatu przyrody “Ptasi Raj”, zajmującego zachodnią część Wyspy Sobieszewskiej. Rezerwat ten o powierzchni 198ha został utworzony w 1959r. Obejmuje dwa jeziora-Ptasi Raj i Karaś oraz otaczające je mokradła. Pełni ważną rolę jako miejsce odpoczynku ptaków w czasie wędrówki wzdłuż Bałtyku m.in. Siewkowych, kaczek, gęsi, łabędzi.IMG_2628

Gniazduje tu ok. 30 gatunków ptaków, w tym takie jak: kaczka krzyżówka, sieweczka obrożna, rybitwa rzeczna, ostrygojad, wodnik, wąsatka, trzcinniczek.

Korzystając ze ścieżki, nie należy, więc zrywać roślin, łamać gałęzi, płoszyć zwierząt, zaśmiecać terenu, rozniecać ognia, biwakować poza miejscami do tego wyznaczonymi.

I tak jadąc po bardzo przyjemnym terenie, na wskutek mojej nieuwagi zboczyliśmy nieco z drogi, którą sobie obrałem za cel na początku wyprawy. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, otóż trafiliśmy na zielony szlak, który prowadzi do Świbna. Po krótkiej naradzie wszyscy wyrazili zgodę, iż są wstanie ten dodatkowy odcinek drogi pokonać

W międzyczasie jedna z koleżanek musiała się wycofać z dalszej jazdy, na wskutek drobnej niedyspozycji. I powstał mały problem, ponieważ nie możemy zostawić dziewczyny w środku lasu. Decyzja szybka….poprosiłem, aby ktoś z kolegów odprowadził ją do autobusu. Dwóch chętnych się zgłosiło a my mieliśmy czekać na ich powrót (na zdjęciu). Po ok. pół godziny czekania dołączyli do nas. Ruszyliśmy i raptem padła propozycja ze strony jednej z koleżanek, a może tak skręcić w kierunku morza, aby się ochłodzić. Wszyscy nawet się ucieszyli na taką propozycję, ale radość była krótka, ponieważ pchanie rowerów po głębokim piachu niektórym się odechciało już kąpieli. Wprawdzie dotarliśmy nad morze, ale nie wszyscy….część została pilnując rowerów. Gdy już byliśmy w komplecie, ruszyliśmy ponownie tym piachem w kierunku utwardzonej ścieżki leśnej.

Droga prowadziła przez cały czas szlakiem zielonym, który doprowadził nas do Świbna. Wszyscy zadowoleni i szczęśliwi z dobrej atmosfery jak i również super pogody. Szlak jest całkiem przejezdny, także w dość szybkim czasie dojechaliśmy do Świbna.

Tam w sklepie zaopatrzyliśmy się w wodę oraz jakieś  batoniki. Krótki odpoczynek i powrót miał prowadzić już szosą. Ruszyliśmy…..w tym momencie na liczniku mieliśmy przejechanych ok. 42km, a do Gdańska jeszcze 35km….. ruch był zupełnie mały, ale co raz spoglądałem na niebo, które dawało znaki, że nadchodzi burza. Ciekawe czy zdążymy dojechać do Gdańska w stanie suchym. Przejechaliśmy most pontonowy i nic na razie nie zapowiadało nadejście szybkiej burzy, w związku z tym postanowiłem skręcić w kierunku brzegu Wisły, aby odświeżyć nogi w wodzie. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej. Ciągle spoglądałem na niebo i w pewnym momencie trochę przyśpieszyłem, aby zdążyć przed ulewą. Do Gdańska dojechaliśmy na sucho.

Nastąpił czas pożegnania, a więc podziękowałem wszystkim i w szybkim tempie ruszyłem w kierunku Zaspy, Zauważyłem, że za mną jadą koledzy z Gdyni. Gdy zaczęło padać zgubiłem ich z oczu, ale sam również daleko nie dojechałem (tylko za most). Schowałem się pod drzewo, ale za moment z drzewa zaczęły się lać strugi wody mi na głowę. Więc postanowiłem jechać, bo już mi było obojętne i tak byłem cały mokry.

Uff dojechałem!!!

Chciałem tą drogą wszystkim podziękować pomimo tego deszczu za bardzo udaną wycieczkę. Jestem mile zaskoczony postawą i kondycją naszych dziewczyn, przecież one przejechały z nami 70km i to momentami po ciężkim terenie. Gratuluję!!!

Dziękuję wszystkim uczestnikom, za ich kondycję i humor, który ich nie opuszczał.

Tekst i zdjęcia: Mieczysław Butkiewicz

Zdjęcia wykonano aparatem Canon A60

asfalt=sporo

dystans=50

kondycja=niska

profil=niski

trud=niski

m=Gdańsk

m=Olszynka

m=Sobieszewo

atrakcja=rzeka

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , | Leave a comment
Newer »