Wzgórzami kaszub

0108_2Rajd nad jezioro Otalżyno,rozpoczął się punktualnie o godzinie 11. z pod dworca w Oliwie. Na miejscu czekało już dwoje uczestników pedałowania. Czasu bylo tyle ze kto miał chęć to stawił się punktualnie. Droga była łatwa i przyjemna, prowadząca przez lasy Oliwskie do Owczarni.

Po przejechaniu obwodnicy szlakiem niebieskim dojechaliśmy do Chwaszczyna. Dalej prowadziła droga asfaltowa przez takie miejscowosci jak Kielno,Kowalewo, Jelenska Huta. Odbijając w lewo drogą polną dotarliśmy do zamierzonego celu. 0109_2
Nagłe zawirowania powietrza zmusiły nas do zmiany jeziora na spokojniejsze, padło na jezioro Kamień,  gdzie woda jest spokojniejsza bardziej osłonięta lasami. Jednak czas gonił nas w dalszą drogę do Kielna przez Warzno  na malownicze jezioroTuchomskie. Przebyty odcinek drogi wyniósł w sumie 70 km, ukazując pieć malowniczych jezior. Rower daje nam w sumie niesamowitą możliwość zwiedzania zakątków Kaszub i nie tylko.
Pozdrawiam uczestników a w szczególności koleżanke Iwonę. 0118_2
tekst i foto: Darek „rowerix”
asfalt=niewieledystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski0120_2

m=Oliwa

m=Owczarnia

m=Chwaszczyno

m=Kielno

Kowalewoatrakcja=jezioro

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , , | Leave a comment

Rajd do jez. Otalżyno

0081Wstęp

Obudziły mnie dzwony bijące w kościele, otworzyłem jedno oko a była dopiero 6 rano, przecież to jeszcze noc, spojrzałem przez okno a za nim dość szaro i pochmurno. Wiadomo, że nie pojadę na ten rajd, ale chciałem odwiedzić chłopaków i zrobić parę im fotek (na razie mam zakaz jeżdżenia po terenie leśnym). Podniosłem się w końcu z wyrka, łazienka, śniadanko i wyruszam o 8:30.

Tempo miałem godne podziwu, średnia 15godz/h:), ledwo przez pół godziny doczłapałem się do Oliwy. A tu niespodzianka, ani żywej duszy, pomyliłem godziny czy miejsce spotkania. Dopiero przed samą dziewiątą zjawił się organizator Darek a za chwile jeszcze dołączyły trzy osoby.0089

Nie ma więcej chętnych?, to trudno cztery osoby to też grupa.

Mieczysław0097

Relacja Darka

Niedziela 14 września 2008roku, poranek przywitał nas pochmurny,rześki,ale stabilny-nie wiało .Na miejscu spotkania stawiło się troje śmiałków chętnych do jazdy….ruszyliśmy, wspólna fotka przy czołgu i w drogę.

Droga prowadziła od dworca w Oliwie. Szlakiem niebieskim Doliną Ewy do Owczarni, przez Nowy Świat do Chwaszczyna, drogą asfaltową do Kielna

Dalej prowadzi droga asfaltowa,  mało samochodów jadących w kierunku Kowalewa. Dojeżdżamy do Jeleńskiej Huty, odbijamy w lewo po utwardzonej drodze do samego jeziorka.

Rozgrzani zapałem ruszyliśmy z kopyta w przeciągu 3 godzin dotarliśmy nad jezioro Otalżyno. Tam zjedliśmy kanapki i ruszyliśmy w drogę powrotną .Przejeżdżając przez Jeleńską Hutę, podziwialiśmy z lewej jezioro Kamień z prawej jezioro Łekno. Trasa była tak wyjątkowa że rowery same jechały do przodu. Ani się obejrzeliśmy z rozpędu przejechaliśmy Czeczewo, Tokary, Miszewo. I tak zatrzymaliśmy się na ostatnim mostku,który podzielił naszą grupę na dwie o różnych trasach dojazdu do domu. Jedna na Owczarnię,druga przez Rębiechowo.

Podsumowanie, przebytych kilometrów 72,

czas przebytej drogi 4.5 godziny.

Straty wymiana dętki sztuk 1.

Pogoda na 5.

tekst:Darek „rowerix”

asfalt=niewiele

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Oliwa

m=Owczarnia

m=Chwaszczyno

m=Kielno

m=Kowalewo

m=Otalżyno

szlak=zielony

atrakcja=jezioro

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , , , , | Leave a comment

Foto-Rowerowy rajd nad jezioro Kamień

DSC_8109-27Mapka przejazdu w/g GPS’u

Fotograficzny rajd do Kamienia był zapowiadany jako impreza sielska i anielska; ze względu na niewysokie tempo i liczną ilość postojów, odpowiednia nawet dla tych rowerzystów, którzy rzadziej korzystają ze swoich maszynek.

Nie dziwne więc to, że nieelegancko niepunktualna autorka tej relacji, wjeżdżając na miejsce zbiorki rajdu, naliczyła około 20 dusz (hm, no może nie do końca naliczyła – oszacowała mało wprawnym okiem :P).

Tradycyjne i niezbędne zakupy tych, którzy na ostatnią minutę zaopatrywali się prowiant w kultowym warzywniako-spożywczym koło PKP Wrzeszcz, oczywiście generowały jeszcze większe i jeszcze bardziej tradycyjne opóźnienia . Opóźnienia nietradycyjne wynikły natomiast na skutek niezwykle dialogicznego tego dnia nastawienia Ojca Dyrektora, czyli Mietka, znanego także jako mbut. Ten, zobaczywszy gotową na jazdę pod swoimi skrzydłami większą liczbę nieznanych sobie dusz na rowerach trekingowych, ku zgrozie części zgromadzonych, niespodziewanie i nietypowo dla siebie, zaproponował wydostanie się z gdańskiej niecki szosą. Tu jednak przytomna autorka relacji, a także syn rzeczonego mbuta, Scoot, przywołali go szybko do rozumu .8088

Ostatecznie, wjechaliśmy do lasu przez Osiedle Młodych i tu grzecznie zaczęliśmy pokonywać pierwsze leśne podjazdy, nieco błotniste po ostatnich opadach deszczu. Peleton oczywiście jak zwykle się nieco rozciągnął.
Pierwszy dłuższy postój zaliczyliśmy nad Jeziorem Wysockim. Tu też dowiedzieliśmy się, że jeden z dżentelmenów postanowił się od nas odłączyć, gdyż wyczerpał już swoje zapasy mocy. Cóż, dżentelmena pozdrawiamy i mamy nadzieję, ze następnym razem pójdzie lepiej .

Orzeźwiwszy się lodami, przez pola skierowaliśmy się ku Jezioru Tuchomskiemu, z malowniczą wyspą pośrodku. Wspomniana wyspa, według prowadzącego, miała okazać się niezwykle fotogenicznym obiektem fotograficznym – oczywiście zapewne docenilibyśmy jej wizualne walory bardziej, gdyby całej naszej uwagi nie pochłonął inny obiekt, dla rowerzysty miejsce święte – sklep 😉 I to jeszcze jaki – z huśtawkami ;).DSC_8166-59

Ostatecznie jednak dotarliśmy nad Kamień, po drodze spotykając TW Janusza vel. Stefana, który i tak nagle dość tajemniczo zniknął, porywając ze sobą kilku członków wycieczki, m.in. Topola i Jaro, by dołączyć do wycieczki Niecierpliwej Marty.

Sam postój nad Kamieniem w miejscu może niepięknym, ale pozwalającym na rozpalenie ogniska w sposób względnie bezpieczny i nieniszczący zieleni. Nad ognichem zapoznane żarłoki rajdowe upiekły kiełabachy (zwane też kiełbami ) i skonsumowały je w kompani musztardy, chleba, jabłecznika i ciasta drożdżowego. Jedna z kiełb pozostałych po naszej uczcie stała się co prawda, z inicjatywy Oli Szaszki, narzędziem do tortury naszych siodełek. Kiełba, spełniwszy tą role, została niepostrzeżenie włożona Mietkowi między siodełko, a torebkę podsiodłową, tak, ze uczestnicy wycieczki, a także wszystkie okoliczne psy mogły bez użycia wzroku złapać mietkowy trop 

Powrót szalenie malowniczy, fragmentami niebieskiego szlaku rowerowego – momentami widoki, niczym w niższych partiach gór. Zdjęć chyba trochę mniej, niż zakładał organizator .

Podsumowując, przejechaliśmy około 80km (trasa podstawowa rajdu, nie licząc dojazdów).8073

Trasa wycieczki: Gdańsk Wrzeszcz – Osowa – Chwaszczyno – Warzno – Kielno – Kieleńska Huta – Kamień – Kowalewo – Tokary – Warzenko – Nowy Tuchom – Barniewice – Nowy Świat – Owczarnia – Oliwa

Ciekawostką rajdu był niewątpliwie Scoot, który dzień wcześniej celowo popsuł sobie swojego Treka ;). Wziąwszy Robina na litość, wyżebrał od niego testowy egzemplarz lekkiego Titusa, a potem udawał, ze umie jeździć ;).

tekst: Katarzyna Jamroż

zdjęcia: Mieczysław Butkiewicz

asfalt=niewiele

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Osowa

m=Cwaszczyno

m=Kamień

m=Warzno

m=Kielno

atrakcja=panorama

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , , , , , , , | Leave a comment