Rajd świąteczny rowerowo-narciarski

24

Niedziela godz.6.30 patrzę na termometr, chyba -17C .Dzwonię do Wieśka z pytaniem czy jedziemy i otrzymuję odpowiedz że tak bo w Brzeżnie tylko -12. W między czasie sprawdzam  czy RwM jedzie gdyż mieliśmy zamiar podłączyć się do ich propozycji, jednakże temperatura wyraźnie ochłodziła zamiary naszych kolegów.IMG_6782
Nasz rajd rozpoczął się w Dolinie Radości, trochę żółtym i niebieskim dotarliśmy do Owczarni. Dalej w kierunku Sopotu, przez Reja do nadmorskiej ścieżki rowerowej i prosto do Brzeżna. Po drodze spotkaliśmy dwoje twardzieli Izę i Mario666 przemierzających nadmorskie szlaki. Trochę przemarznięci o 14.00 zakończyliśmy naszą wycieczkę.

Dystans 26km
Średnia prędkość 8km/h
Temperatura od -12 do- 17C
Czas przejazdu 4.5godz.

organizator: „Zibek”

Posted in Relacje | Tagged , , , | 7 Comments

Szlakiem żółtym do Gdyni

 

IMG_6760

Żółty Szlak czyli droga przez mękę.

W piękny niedzielny poranek zjawiło się 6 rowerzystów których celem było pokonanie żółtego szlaku . Szlak ten rozpoczyna się na ulicy 3 Maja przy budynku oznaczonym nr 16 .tłocząc po parkowo leśnych alejach aby w końcu zagłębić się w Parku Krajobrazowym. Muszę zaznaczyć iż przejechaliśmy cały szlak bez jakichkolwiek skrótów i w całości. Zapewne mógłby ktoś stwierdzić co to za sztuka pokonać 46km ale zapewniam to nie była przejażdżka to była walka . Wiele ostrych podjazdów i zjazdów najeżonymi śliskimi korzeniami i pierwszym śniegiem skutecznie utrudniały nam nasz przejazd. Było wiele miejsc które musieliśmy pokonać z tak zwanego buta gdyż nie dało się ich przejechać. Ponadto nieuprzątnięte drzewa i gałęzie jak i rozjeżdżone drogi powodowały że często jechaliśmy bezdrożami, po prostu jak oczy poniosły.IMG_6764

Te 46km pokonaliśmy w 5godz z przerwami aby wyrównać oddech . Oczywiście nie obyło się przed upadkami i innymi kontuzjami , ale w końcu dotarliśmy do Gdyni.Skąd na kołach wróciliśmy do Gdańska. Dziś gdy piszę te parę słów myślę z satysfakcją o żółtym ale wiem jedno nie prędkoIMG_6750.jpg.php

zdecyduję się przejechać go ponownie.

Pozdrawiam

tekst: „Zibek

Posted in Relacje | Tagged , , | Leave a comment

GER z mikołajami w trójmieście

mikolaj1

Zjazd Mikołajów już się rozpoczął. Ponad 2000 zmotoryzowanych Mikołai ( + czterech Bikerów z Geru), zapowiedziało się na motocyklach, kładach no i oczywiście na rowerach z GERU w paradnym przejeździe po ulicach trójmiasta. Myślę, że to największa impreza tego typu w Polsce a może i na świecie. Nasza grupa nieznacznie ją powiększyła ilościowo, ale za to jakościowo – bo na rowerach poważnie wzbogaciła. Pogoda jest nie najlepsza duże zachmurzenie, ale nic nie zapowiada, że do końca dnia spadnie śnieg. Ale Mikołajom przygotowującym się na to niezwykłe spotkanie w Trójmieście to nie przeszkadza. Zatem naszej grupie rowerowej nie przeszkadza to by udać się do Gdyni, ale nie brzegiem morza i bliskimi klifami a Ścieżką rowerową wzdłuż drogi głównej. Tempo jest dość szybkie, bo trochę za późno ruszamy, kawalkada rusza z Gdyni o godz. 9.00

GernazbiorceTu niespodzianka grupa zmotoryzowanych Mikołai rusza o 9.30, przez całą drogę dojazdową wyprzedzały nas Mikołaje na swych maszynach i każdy miło się witał: unoszenie ręki, machanie miłe gesty i słowa. Takie sympatyczne zachowanie na naszych drogach należy do niezmiernej rzadkości.

Centrum Gdyni na Skwerze Kościuszki jest wielki zlot Mikołai ( patrz galeria zdjęć)

Warkot motorów, opary spalin i tłumy ludzi stojących na poboczu trasy, którą Mikołaje wraz z nami zmierzali ul. Świętojańską, Al. Niepodległości w Sopocie przez Wrzeszcz aż do Gdańska na Długi Targ pod Fontannę Neptuna.

Na liczniku 20/30 miejscami 35 km/h, cały przejazd trwał pięć kwadransów. Przejazd w tak licznej grupie zmechanizowanej nie należał do łatwego wyczynu. Trzeba było mocno uważać nieomal jak na rajdzie MTB. Pod Neptunem trwała już zabawa na całego w takt głośnej rytmicznej muzyki, którą prowadził Krzysztof Skiba – Gdańsk tętnił pełnią życia.

Największą frajdę mieli motocykliści a nie mieszkańcy i goście, którzy się tu zjechali.

Dystans 50/60 km

Średnia 18/19 km/h

Czas 5/6 h

„Olo”

Posted in Relacje | Tagged , | Leave a comment

Trojmiasto w pochodach niepodległości

PICT0012

Ranny poranek nie zachęcał do eskapady na rowerze. Mgła i siąpiący deszczyk nie prognozował nic dobrego na dalszą część dnia.

Zanim dojechałem do Gdańska na umówione miejsce przy Locie- uroczystości Święta Niepodległości niespodziewanie rozpocząłem we Wrzeszczu o godz. 9.40 przy pomniku Józefa Piłsudskiego i Ignacego Paderewskiego. Przyglądając się tłumowi i samym uroczystościom, o mało nie zapomniałbym o kolegach, którzy czekają w Gdańsku. Jeszcze tylko jedno spojrzenie na kawalerzystów z 18 Pułku Ułanów Pomorskich i ruszam dalej.

Przy Locie jest tylko Zbyszek i Wiesiek, nie ma Mietka i innych………. Szkoda!!!

Kupiłem flagę narodową z godłem Polski i po przytwierdzeniu jej do roweru ruszyliśmy do centrum Gdańska. Tłum narastał tu z każdą chwilą. Przy pomniku Jana 3 Sobieskiego odbyły się główne demonstracje….. pokojowe.

Z Gdańska w dość szybkim tempie ruszyliśmy do Gdyni, aby zdążyć na czas przemarszu defilady.

Tu było głośno kolorowo, tłoczno i wesoło. Parada Niepodległości przemaszerowała wzdłuż ul. 10 Lutego w kierunku Skweru Kościuszki.PICT0011

Na czele defilady, która rozpoczęła się na Placu Konstytucji znajdował się Marszałek Józef Piłsudzki w pięknym zabytkowym mercedesie. Pięknie reprezentowała się Orkiestra Marynarki Wojennej RP jak i wiele różnych kolorowych grup. Zjechaliśmy przez przystań jachtową do Gdyńskiego Bulwaru, gdzie odbywał się już kolejny raz Bieg Niepodległości. Tutaj też tłok i mnóstwo uczestników biegu jak i uczestników. Fajna imprezka.

Klifami od strony górnej przejechaliśmy w kierunku mola Orłowskiego i dalej do Sopotu……. Gdańsk

Wycieczka była udana, przejechałem ładnych kilka km. Około 65

Kolejne dni Niepodległości już za rok w 2010 !!!

„OLO”

Posted in Relacje | Tagged , | Leave a comment

Lasy gdyńskie w TPK

 

Jesteśmy umówieni o 9:00 w Sopocie Kamiennym Potoku. Pogoda nie jest najlepsza i nie daje dużych perspektyw, że pokaże się w dniu dzisiejszym SŁOŃCE.

A tu miła niespodzianka. Jest nas zwarta grupka w ilości sześciu twardzieli. Po małej naprawie uszkodzonych hamulców w rowerze Zbyszka ruszamy w gdyńskie lasy.

Na początek wzdłuż rzeki Sweliny docieramy do Bernardowa. W tym rezerwacie przyrody widać ogromne spustoszenie jakie dokonał huraganowy wiatr kilka tygodni wstecz. Do Małego Kacku trochę ostro podjazdu i już jesteśmy po drugiej stronie asfaltu. I kolejny strumień to chyba Kacza. Zaczęło się błoto + liście i połamane drzewa. Ślisko i niebezpiecznie. Twardziele mają technikę pokonywania takich przeszkód – to nic nowego. Przez Witomino Krykulec docieramy do kolejnego asfaltu. Tu nowo oznaczonym szlaki rowerowym – czerwonym – dojeżdżamy do pomnika tuż przed kładką nad „Kwiatkowskim”. Jesteśmy w połowie drugi – posiłek, regeneracja sił, fotka i dalej w drogę.IMG_6694

Przed nami lasy Chyloni i okolic Demptowa tędy właśnie prowadzi wyścig MTB MOSIR Gdynia. Jedno kółko ta trasa wystarczyło nam. Nie było takiego siłacza który w tych jesiennych warunkach pokonał całą trasę nie schodząc z roweru.

Trasę powrotną wyznaczyliśmy lekko zmodyfikowanym szlakiem żółtym przez Witomino, Krykulec, Dąbrowę, Źródło Marii, Kacze Buki, Wielki Kack, Gołębiewo, Sopot…

Czas minął bardzo szybko w miłym towarzystwie i w nieco większym gronie dotarliśmy do końca eskapady w Brzeźnie.

Trasa z dojazdami: 65 Km

Średnia: 16,5 km/h

Czas całkowity: wydłużony

Dołączam pozdrowienia

OLO

dystans=50

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Bernardowo

m=Mały Kack

m=Witomino

m=Krygulec

m=Sopot

obszar= TPK

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , , , | Leave a comment

Czerwony szlak Wejherowski jesienną porą

Dzisiaj postanowiłem udać się na Czerwony Szlak który biegnie z Sopot Kamienny Potok do Wejherowa. Rano chciałem sprawdzić jak wygląda mniej więcej trasa którą zamierzamy objechać, (miałem nadzieje ze w całości nie dopuszczałem myśli która miała by nam pokrzyżować plany), dojeżdżając na kołach na miejsce zbiórki z Gdyni, udałemDSCF7970.JPG.php się szlakiem niebieskim rowerowym, wjeżdżając na rozwidleniu prosto na czerwony, który zaprowadził mnie bezpośrednio na miejsce zbiórki. Tak się złożyło że trochę z a późno wystartowałem o 8:15 musiałem trochę przycisnąć uzyskując średnią 19,50 KM/H na dystansie 18 KM. Na miejscu zbiórki byłem o godz 9:02.

Gdy ujrzałem na oczy ilu Bikerów czekało na mnie, oczom nie wierzyłem, było nas aż 13-tu, Poczekaliśmy tradycyjne 5 min i szczęśliwa 13-tka ruszyła w drogę. Co do trasy bałem się że będzie trudna, spodziewałem się dużej ilości błota, w takim terenie to zbyt fajnie by nie wyglądało, no i przeszkody w postaci zwalonych drzew.

Co do błotka to na szczęście nie było, co drzew trochę ich na swojej drodze napotkaliśmy ale nie należał do zbyt dużych problemów ominięcie kilku przeszkód. Na jednym odcinku przed rzeczką, a właściwie dojeżdżając do niej był mega zjazd, tu była mała przewrotka chyba jedyna i ostatnia, o następnych nie słyszałem, Olo rozpędzony z górki chciał przeciąć mega gigantyczne błotko, jechałem tuż za nim, kiera mu trochę uciekła, nie udało się, kąpiel błotna murowana, ale na szczęście nic się nie stało, Olo pozbierał się szybko i pojechaliśmy dalej.DSCF7974

Następna przeszkoda to rzeczka przez którą trzeba było przejechać, w sumie nie koniecznie, niektórzy wybrali inną alternatywę ominięcie owej przeszkody udając się kawałek czarnym szlakiem omijając rzeczkę, przejeżdżając przez mostek kawałek dalej, większa ilość osób wolała jednak przeprawić się przez rzeczkę. Był doskonały ubaw przy tym. Ale nikt się nie skąpał.

Trasa była bardzo urozmaicona, kilka razy trzeba było wziąć rower pod pachę omijając przeszkody które czekały nas na drodze w postaci zwalonych na przełaj drzew, cały szlak był pokryty sporą ilością liści jesiennych, aha ta Polska Złota Jesień, piękna jest. Ale są i minusy, śliskie gałęzie, odstające konary, korzenie oraz dziury na które można było się nadziać, trzeba było mieć oczy szeroko otwarte. Pierwszą dłuższą przerwę zrobiliśmy sobie w Bieszkowicach, przy sklepie, uzupełniając bidony oraz pożywiając się, ok. 15-20 min trwała przerwa. Na miejscu w Wejherowie byliśmy równo o 14:00, zatem czas jazdy razem z przerwami wynosił 5 h, planowałem zakończenie wycieczki tak 14-15 i udało się.DSCF7990

Koło asfaltówki prowadzącej na dworzec SKM WEJHEROWO podjęliśmy decyzje, kto wraca na kołach relacji Gdynia-Gdańsk a kto na SKM-ką, większość ekipy udała się na pociąg, ja ze Sławkiem, Agą oraz Rafałem udaliśmy się na kołach do swoich domów, Wracając się na czerwony szlak hehe jak by było nam mało, ale przecinając go miejscami niebieskim rowerowym, żeby się zbytnio nie męczyć. W Zbychowie zrobiliśmy sobie przerwę przy jednym ze sklepów na uzupełnienie bidonów oraz sił, po chwili w drogę. Ja odłączyłem się na Dąbrowie zaliczając stacje benzynową a dokładniej myjnie, gdzie umyłem rower.

*Podsumowując:

*Trasa była łatwiejsza niż przepuszczałem, owszem były pewne urozmaicenia w postaci noszenia rowerów, ale już ten szlak tak ma, drzewa nie usunięte tarasowały drogę.

*Błotka było bardzo mało i to wielki plus z którego jestem zadowolony.

*Sporo różnego rodzaju śliskich patyków, korzeni na których można było łatwo się poślizgnąć.

*Następnym utrudnieniem były liście zasłaniające nierówności oraz wszelkiego rodzaju dziury, konary, oraz korzenie na które można było się natknąć.

Ekipa bardzo wyrównana kondycyjnie oraz szybkościowo, uważam że było bardzo równe tempo, w sam raz na rozprostowanie kości, nie znaczy to ze nie można było się nie zmęczyć.

Każdy chyba zna jakim poziomem trudności dysponuje owy szlak, na tym szlaku obowiązuje zasada: „Rower Podstawą Zmęczenie Zasadą”

Dziękuje Ekipie za tak liczne grono 13-osobowego składu, byłem bardzo mile zaskoczony

Bardzo mile spędziłem dzień dzięki wam, do następnego razu, do zobaczenia na szlaku.

OPRACOWAŁ: Piotr Habaj (pioter1981)

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Sopot

m=Wejherowo

obszar= TPK

atrakcja=jezioro

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , | Leave a comment

Spotkanie w Kolibie

IMGP0094

Spotkanie zdarza się raz na 12 miesięcy i przybyło na nie 12 osób w tym płeć piękna również zaszczyciła swoim przybyciem czyli niezawodna Ola i Agabikerka.

Na molo na Zaspie mieliśmy wyznaczone spotkanie, przybyło w sumie czterech a miało być wg moich obliczeń o wiele więcej. Pogoda nie była najlepsza stąd tak mała frekwencja. Ruszyliśmy do Sopotu. Tam jeszcze nikogo nie zastaliśmy dopiero w nieco późniejszym czasie przybywali następni.IMGP0095

Na końcu wjechała limuzyna na kółkach prowadzona przez kierowcę „Silvera” i Olę ze swoją małą bikerką, ale jeszcze bez roweru. A więc w tym momencie było nas już 12.

Większość zajęła miejsce przy bufecie zamawiając co nieco. Izotoniki poszły w ruch wraz z plackami ziemniaczanymi. Atmosfera zrobiła się bardzo przyjemna przy palących świecach, czyli nastrój wyśmienity. Ja natomiast zacząłem się „popisywać” swym nowym nabytkiem foto. Na razie to te zdjęcia może nie są za bardzo udane, bo lustrzanką trudno się fotografuje zanim człowiek nie nabierze rutyny. Część zdjęć robiona jest w tych ciemnościach bez lampy błyskowej i coś tam widać. Takie zdjęcia bez flesza nabierają naturalną atmosferę.IMGP0100

Natomiast przy stole już zaczęło wrzeć od dyskusji na różne tematy a przede wszystkim rowerowe. Głównym prowadzącym był naturalnie „Silver” wraz ze swym asystentem „Świr’em”. Drugą grupę prowadził Mariusz tam też wrzało od dyskusji a tej dyskusji uważnie przysłuchiwali się się: „rowerix”, „Intel”, Sławek, „Zibek” i ten najdłuższy „Bono”:)

A za oknem ciągle padało także nikomu do domu się nie śpieszyło dopóty dopóki stały na stole „izotoniki”. Minęła godzina 18:00, więc postanowiłem opuścić towarzystwo, tym bardziej, że przestało padać. Do mnie dołączyli „rowerix” i „Bono”, a więc w trójkę pożegnaliśmy towarzystwo i ruszyliśmy do domów. W sumie była fajna miła atmosfera no i takie spotkania, które niewątpliwie łączą ludzi. Wielu z nich już z nami jeździ a więc tym bardziej jest o czym pogadać.IMGP0103

Pozdrawiamy tych co nie przyjechali.

Mieczyslaw Butkiewicz

Posted in Relacje | Tagged , | Leave a comment

Przedwiosenny rajd Czerwonym przez Piekiełko do Rumi

003A tak ładnie zapowiadała się pogoda na niedzielę. Słońce i temp. 6-8 C

Ranek niedziela godz. 7.00 za oknem mżawka oraz niebo z ołowiem, ciężko się pozbierać i przygotować do zaplanowanego rajdu. No cóż w czwartek powiedziałem słynne „A” teraz muszę powiedzieć także „Z” Jedziemy pod warunkiem, że będą chętni. W Marcowy weekend nie czekając na kalendarzową Wiosnę, pomimo nietrafionej prognozy pogody znalazł  się garstka TWARDZIELI, chętnych do pokonania trasy do Piekiełka.

Zibi, Maciek, Piotr 1981, oraz Olo.MINOLTA DIGITAL CAMERA

A gdzie Łukasz ???…..  Pozostali jak np. Intel, Bono, Scoot, Zbyszek, Wiesiek to tylko wirtualni Bikerzy.

Ale też są tacy, którzy jeżdżą tylko w lecie przy słonecznej pogodzie 20 C w dystansie 20km, jest z górki i z bierką…..

A więc decyzja zapadła jedziemy w czwórkę Czerwonym szlakiem do Rumi przez Piekiełko i Piekło.

Pierwszy dobrze mi znajomy podjazd przy osiedlu Bernardowo do ul. Sopockiej. Na tym 5 km odcinku mijamy jedną biegaczkę w czarno czerwonej kurtce i kto to jest?… Mirka, moja żona wraz z nie odłącznymi psami.MINOLTA DIGITAL CAMERA

Na szczycie złapaliśmy mocny oddech, łyk napoju i w oparach wilgoci pojechaliśmy w kierunku Krykulca. Błoto, błoto mokre liście miejscami duże połacie śniegu i zlodowaciałego lodu. Rzeczywistość tak naprawdę ukazała nam całą prawdę Piekła tego rajdu, tylko chart ducha, twardość i zawziętość dała nam możliwość dojechania do Leśniczówki Piekiełko.

Dotychczasowa średnia to 11,8 km/h. Tu kilka pamiątkowych fotek lekki posiłek, mycie rowerów przepływającym strumyku ( Zagórska Struga) i jazda na czarny szlak.

Nie odbyło się bez awarii, miałem lekką wywrotkę przy ostatnim zjeździe i złamałem nowo kupiony błotnik służył mi tylko 2 dni. Do tej pory jechałem tylko na najmniejszej tarczy przedniej i dwóch do wyboru na kasecie. Napęd wysłużył się całkowicie, czas po 3 tys. go wymienić, będą spore koszta.

Gdybym miał licznik do pomiaru ilości obrotów korby, to uzyskałbym pewnie najlepszy wynik życia.

Czarnym szlakiem wzdłuż Zagórskiej Strugi po niemiłosiernym bruku, który miejscami był oblodzony dojechaliśmy do skm w Rumi. Decyzja, co robimy dalej:

na kołach przez Pustki Cisowskie, Most Kwiatkowskiego do Sopotu, czy skmką jak Lordy J

Wynik 2 do 2, zwyciężył rozsądek i późna już pora ok. 14.00.

W skm mogliśmy chwilkę porozmawiać i zdać sobie relacje o Piekle dzisiejszego rajdu

Dystans 40 km

Średnia 13km/h

Czas przejazdu 4h

Trudność w skali 1-6 = 6,5

I tak było fajnie.

Pozdrawiam i zachęcam

OLO

asfalt=niewiele

dystans=50

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Zagórska Struga

m=Piekielko

m=Sopot

m=Stegna

szlak=czarny

atrakcja=jezioro

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , | Leave a comment

Spotkanie noworoczne w Kolibie

IMG_0512Rozpoczął się Nowy Rok a z nim nowe plany, jakie mamy do zaprezentowania. W związku z tym zapowiedziałem spotkanie noworoczne w Kolibie.

Na molo na Zaspie przyjechałem na wyznaczone miejsce spotkania trochę za wcześnie, więc żeby nie marznąć, zrobiłem rundkę przez las i wróciłem na molo a tam już czekał „Bono” na swojej szosówce i za chwile dojechał „rowerix”. Miał jeszcze dojechać „Intel”, niestety nie mogliśmy na niego dłużej czekać ze względu na zimno.IMG_0519

Ruszyliśmy…..Należało zwracać szczególną uwagę na nawierzchnie pokrytą śniegiem, więc tempa zbyt szybkiego nie mogliśmy rozwinąć. Koła wpadały momentami w boczny poślizg, dlatego też szybkość utrzymywałem przeważnie równą ok 20km/h.  Dojeżdżając do Koliby, po drodze czekał na nas, „Olo” a parę minut za nim ukazał się jak zza mgły sylwetka Intel’a.  W pewnym momencie ujrzałem również na horyzoncie scoot’a. On tym razem przyjechał swoją bryką.

Przy okazji pragnę przekazać słowa podziękowania dla znalazcy mojego telefonu komórkowego, który zgubiłem w sobotę na ścieżce rowerowej. Nie wiem czy znalazca przeczyta te słowa, jeżeli tak, to składam mu moje podziękowanie za dostarczenie mi poprzez mojego syna zgubionej komórki. Jednak są uczciwi ludzie. Scoot’owi również dziękuję za odebranie od znalazcy mego telefonu.. Telefon jest stary taki jak ja, więc mała strata, ale cenną dla mnie jest w nim karta, na której jest zapisanych dużo  numerów i nie tylko. Muszę zrobić kopię karty..IMG_0528

Chyba za dużo się rozpisałem a więc wracam do tematu.

Otóż stojąc przed Kolibą i czekając na resztę zaproponowałem jednak wejść do środka by poczekać na resztę uczestników. Wprowadziliśmy nasze rumaki ustawiliśmy je pod scianą. W środku trochę było tłoczno, ale znaleźliśmy wolny stół. Zaczęli schodzić się nasi goście, to ci, którzy przybyli własną lokomocją napędzaną paliwem.

Dobrze się złożyło, bo zwolnił się drugi stół i samochodziarze go zajęli.

Należy wspomnieć o naszym morsie, który przed spotkaniem postanowił wykąpać się brbrbrbr……….(na fotce powrót z kąpieli).

Trudno było omówić nasze tego roczne plany, ponieważ było dość gwarno a po za tym zajęliśmy dwa stoły i nastąpił podział ludzi na dwie grupy.

O planach jeszcze zdążymy pogadać, bo to nie ostatnie nasze spotkanie. Pierwsze ma odbyć się 25 stycznia u mnie w domu, a w lutym zrobimy drugie, lecz bez oglądania zdjęć.  W obu przypadkach niewykluczony jest „izotonik”, kupimy jakieś ciastka, kawę i herbatę (zrobimy zrzutkę). Myślę, że będzie bardzo miła atmosfera. Uważam, że ze względu na zimę powinniśmy to wykorzystać i spotykać się częściej, żeby szybciej nam zleciał  czas do wiosny na któryą zapewne wszyscy czekają, aby wsiąść na rumaki i ruszyć w  świat.!!!

Na razie nie będę publikował gdzie odbędzie się drugie spotkanie, bo to nie jest jeszcze do końca ustalone. Lokalizację prawdopodobnie na spotkanie w lutym uda się zmienić.

W sumie było bardzo miło, zebrało się nas ok. 20 a może więcej osób. Nikt tego nie liczył.

Spotkanie trwało ok. 2,5godziny. Po godz. 17 Koliba opróżniła  się z gości, tylko właściwie my siedzieliśmy najdłużej. Szkoda, że tak szybko się skończyło a teraz czas już wracać do domów.

A w drodze powrotnej jechaliśmy w 6-cio osobowym składzie z tym, że Olo szybko od nas odłączył, bo mieszka w Sopocie. Narzuciliśmy trochę szybsze tempo z powodu mrozu a każdemu tylko para buchała jak z rury wydechowej. Gdy dojechałem do domu temperatura wynosiła -8 stopni.

Po drodze skręciliśmy na molo na Zaspie celem zrobienia pamiątkowych zdjęć.

W domu zameldowałem się o godz 18:00

Tekst i zdjęcia: Mieczysław Butkiewicz

!!! PO SYLWESTROWY NOWOROCZNY RAJD !!!

Redaktor Aleksander Tokmina

Czekałem z niecierpliwością, ale pełen obaw na niedzielną po sylwestrową jazdę po lasach. Pogoda nie dopisała – padający od dwóch dni śnieg, lekki mróz całkowicie zniechęcała bikerów do przyjechania na miejsce zbiórki.

Ja „ OLO” jako zapowiadający rajd stawiłem się w Sopocie Kamienny Potok punktualnie. Po odczekaniu studenckiego kwadransa, niestety nikt się nie zjawił. Pojechałem na rekonesans  i testowanie głębokiego śniegu sam. Może to nie najłatwiejsza trasa pora i czas by testować rower i własne ” siły „

Przejechałem ok. 25 km, ale nie żałuję.

Piękne wręcz na nowo spostrzegane ścieżki leśne pokryte puszystym, czystym i dziewiczym śniegiem z rekompensowały mój trud. A muszę jeszcze dodać , że przed jazdą na rowerze wykonałem pierwszy element zapowiedzianego zimowego mini triatlonu.  Przebiegłem wraz z małżonką i naszym psem ok. 8 km również po lesie.

Miałem jeszcze sporo czasu do spotkania w Kolibie, więc pojechałem do Brzeźna bulwarową ścieżka rowerową a wróciłem brzegiem po piasku.

Niestety rowerzystów niewielu a wręcz wcale. Mróz świeży śnieg lekki, lecz ostry wiaterek zdecydowanie wstrzymał zapędy nawet tych najtwardszych. Tuż przed 15.00 jadą powoli GEROWCY Mietek, Bono i Darek. W Kolibie jest już kilka osób, które wcześniej zarezerwowały miejsca, jak przystało na dobrze zorganizowaną grupę nie trzeba było długo czekać i byliśmy prawie w komplecie:  Intel, Rowerix, Scoot’s, Qazi i Mudia oraz trochę osób towarzyszących.

Początek Nowego Roku to idealny czas aby zacząć cykl ćwiczeń, które pozwolą utrzymać kondycję w 2009r stosując kilka prostych sposobów poprawimy sprawność fizyczną i zdrowotną swojego organizmu.

1)     Każdy dzień zacznij od kilku ćwiczeń rozciągających.

2)     Co najmniej raz w tygodniu ruszaj się na Świerzym powietrzu- ROWER.

3)     Zwracaj uwagę na prawidłową pozycję swojego kręgosłupa, chodź i siedź prosto.

4)     Prawidłowo się odżywiaj i stosuj prawidłową dietę.

5)     Chodź raz w tyg. Staraj się odwiedzić pływalnię lub inny obiekt np. otwarte morze.

I tak ku zdziwieniu wielu osób w tym również BIKERÓW siedzących przy naszej ławie rozpocząłem ostatni element mini triatlonu, przygotowując się do wejścia i przepłynięcia paru dziesięciu metrów w morzu.

Temperatura wody- 3 C

Powietrza- -4 C

Po chwili wróciłem do Koliby z ogromnym soplem który oderwałem z końca pomostu.

I tak w zdrowym ciele został zachowany zdrowy duch !!!

Zebrało się nas ok. 20 osób i tak przy jednym stole było za mało miejsca więc postanowiliśmy dołączyć dodatkową ławę i zajęliśmy 2 rzędy. Mietek omawiał wiele spraw ,ale chyba na raty bo w Kolibie było zbyt wiele ludzi i głos nie docierał do wszystkich, tak więc porobiły się podgrupy które miały własne tematy. Ale i tak było wspaniale i zintegrowanie.

„Ojciec” poruszał wiele tematów ja osobiście usłyszałem i zapamiętałem 2 ważne lub bardzo ważne.

1)   Propozycja podziału grup rajdowych na mocną turystyczną MTB oraz silną MTB.

2)   Organizacja spotkań w mroźne dni przy izotonikach w miłej bibliotece, aby nie zapaść w niedźwiedzi sen.

Pogadali, pogadali no i po 2-3 godzinach trzeba było się rozejść. Każdy na „byle czem” byle na swoim, pierdziawką, żaglem, w pław, pieszo, na hulajnodze, no a BIKERZY oczywiście na rowerach. Dobrze, że mój zimowy mini triatlon zakończył się tylko przy temp. Powietrza – 8C bo inaczej 4 LITERY przymarzły by mi do siodła.

Dzień był długi, wyczerpujący oraz pełen wrażeń ale zgodnie z zasadami „OLA” 😛

DZIĘKUJE WSZYTKIM ZA MIŁO SPĘDZONY CZAS

Pozdrawiam „OLO”


Posted in Relacje | Tagged , | Leave a comment

Spotkanie gdańskich bikerów z morsami w Sopocie

IMG_0422Niedzielne „ spotkanie z morsami” rozpoczęło się o godzinie 9.25 we Wrzeszczu. Na umówioną zbiórkę stawił się Sławek  i Mirek i w takim składzie ruszyliśmy do Oliwy, gdzie czekał na nas Wiesiek i Zbyszek.

Poranna ekipa liczyła 5 osób . Ruszliśmy do lasu Doliną Radości   dość ostrym  tempem. W między czasie Sławek rzucił hasło „ może powtórzymy trasę jesiennego maratonu Scandia MTB” na co wszyscy wyrazili zgodę.IMG_0434

Pomimo że brałem udział w jesiennej edycji maratonu MTB nie  pamiętałem przebiegu trasy, gdyż wysiłek i  chęć ukończenia  wyścigu nie pozwalała na obserwację terenu . Ale za to Sławek doskonale znał wszystkie ścieżki maratonu  no  i  tempo narzucił stosowne. Trzeba przyznać że wyznaczony szlak Scandii  jest technicznie dość trudny  i szybki  a zarazem bardzo urokliwy.  Około godziny 11.30 byliśmy znowu  w  Dolinie Radości   ruszając na spotkanie z Morsami  Na plaży  w  Sopocie  dołączyliśmy  do  ekipy Mietka która liczyła  5  bikerów .

Sopoccy Morsy to kilkunastoosobowa  grupa  miłośników zimnych  kąpieli  , która po krótkiej rozgrzewce   wskoczyła do wody  tak jak to by był  lipiec. Po wspólnej fotce ruszyliśmy dalej  wIMG_0436

kierunku  Źródła Marii. Niedziela zakończyła się w  miłym nastroju  po dobrze spędzonym dniu.

Pozdrawiam.

Dystans całkowity   81km

Srednia prędkość     18.1km/h

Przewyższenia        750m npm

tekst: Zbigniew Szymczycha

Spotkanie z Gdańskimi morsami było zaplanowane dużo wcześniej, inicjatorem tego spotkania był nasz kolega „Olo”.

Po wystawieniu infa na stronę ja miałem pecha, bo znowu przyczepiła się jakaś infekcja węzłów chłonnych, no, więc, mój wyjazd jest pod znakiem zapytania. Wizyta u lekarza nie wróżyła nic dobrego……antybiotyk!!!.  Po 7-mio dniowym leżeniu wstałem, w pierwszym momencie trochę mnie rzucało na boki, więc wcześniej wyjechałem, bo jeszcze musiałem napompować kółka w CPN’nie.IMG_0437

Dobrze nawet się jechało, starałem trzymać się prawej strony. Tylko chyba ze dwa razy zorientowałem się, że jadę raczej środkiem drogi, więc szybka korekta i azymut został poprawiony. Na miejsce spotkania przyjechałem o 25min za wcześnie, więc pojechałem potrenować po lesie celem utrzymaniu właściwej równowagi.

Zbliża się pora, więc podążam na spotkanie z chłopakami.

11:30 Zaspa-molo, pierwszego zobaczyłem Olka a za nim na kolarzówce przyjechał „Adamu”, „Intel” i po drodze dołączył Darek „rowerix”. Dopiero w Sopocie dołączył do nas „Bono”, jak zwykle się spóźnił:)

W końcu dojechaliśmy do celu a tam już czekały nasze morswinki.  W tym klubie jak się okazuje to jest więcej kobiet niż mężczyzn a byłem przekonany, że będzie odwrotnie. No proszę i dziewczyny są takie odważne……brawo!!! Gdzie ci męższczyźni!!!!

Namawiały nas na wspólną kąpiel, ktoś …Kiedyś słusznie powiedział: wówczas powinna stać w pobliżu karetka reanimacyjna i to chyba jest prawda. Byłby wówczas Mietek-sopelekJ

Po dostarczeniu ciała do laboratorium krionicznego następuje proces jego zamrażania. To więcej z Wami nie jadę do morsów, bo jeszcze nie pora  aby mnie wrzucili  do laboratorium krionicznego

Spotkanie właściwie się skończyło, ale o tej porze to wstyd wracać do domu, więc zaproponowałem, aby pojechali przez Źródło Marii, Chwaszczyno, Osowa i dopiero wówczas do domu.

Jak oni pojadą to nie wiem, ale myślę, że ktoś coś napisze na ten temat.

Ja ze względu na chorobę musiałem wracać do domu, również dołączył „Adamu” on nie mógł jechać na kolarzówce po lesie i na trzeciej pozycji „Intel”, on miał wprawdzie górala, ale dlaczego nie pojechał, to nie wiem.

Tekst: Mieczysław Butkiewicz

********************************************************************

Pojechaliśmy Reja, potem żółtym do Źródła Marii gdzie zrobiliśmy krótki odpoczynek. Ponieważ prawie wszyscy byli już po dłuższej jeździe, skierowaliśmy się prosto na Osowę jadąc wzdłuż torów. Owczarnia, studzienki, Wita Stwosza i przy Żaku się pożegnaliśmy.

Zrobiliśmy około 30km w wilgotnej i mglistej pogodzie, ale o dziwo ciepłej.

Marek „Bono” Kwiatkowski

asfalt=brak

dystans=50

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Oliwa

m=Sopot

m=Zródło Marii

typ=rowerowy

Posted in Relacje | Tagged , , , | Leave a comment
« Older