Rezerwat przyrody Ptasi Raj

IMG_0304Brak roweru to tak jak brak dopływu do płuc powietrza, takie miałem odczucia, oczekując z napięciem pierwszego startu.

Nasza ekipa ciągle gdzieś jeździ a ja ciągle pauzuję.

Aż w końcu nadszedł ten upragniony dzień, na który czekałem aż 2,5 miesiąca.IMG_0305

W początkowej fazie myślałem, że tej trasy nie pokonam ze względu zaplanowaną odległość (ok. 70km) pomimo, że był spełniony warunek a mianowicie: brak podjazdów, duktów leśnych i ostrych zjazdów. Trochę też obawiałem się spadku kondycji, no cóż trzeba zaryzykować. Z mądrych książek wyczytałem, że kondycja tak szybko nie przemija, jak dobrze przygotowałeś swe mięśnie do walki z trudnościami na trasie, to one pozostaną przez dłuższy czas. I to mnie podtrzymywało na duchu.

Dość tych mądrości, wracam do tematu.

Wybór padł oczywiście na Sobieszewo, gdzie mieliśmy zawitać do rezerwatu „Ptasi Raj” w kierunku wieżyczek obserwacyjnych, porobić zdjęcia i odpocząć.IMG_0317

Na wyjazd drogą telefoniczną zaprosiłem dwóch kolegów a mianowicie: „Intela” i Darka „rowerix’a”, na który obaj się zgodzili.

W tym dniu miały się odbyć dwa rajdy. Pierwszy to prowadzony przez Zibka a drugi przeze mnie.

Spotkanie było wyznaczone dla obu grup w tym samym czasie i w tym samym miejscu. Na miejsce spotkania w pierwszej grupie przybyło ok. 6-7 osób (nie pamiętam) a nas było troje. O ustalonej godzinie pożegnaliśmy kolegów i każdy pojechał w swoim obranym kierunku.

Ruszyliśmy w kierunku Gdańska poprzez Olszynkę, ul. Benzynową do Sobieszewa. W tym momencie zmieniliśmy nasz plan, który uprzednio zakładał, że jedziemy do Świbna, ale w Świbnie o tej porze roku nie ma co oglądać, więc zaproponowałem kolegom, aby odwiedzić rezerwat „Ptasi Raj” a następnie dwie wieżyczki obserwacyjne. Tak też zrobiliśmy.IMG_0343

Widoki może nie były tak imponujące jak latem, ale pomimo to miały swój urok, cisza i od czasu do czasu przelatujące ptaki. Ścieżka dydaktyczna mocno utwardzona, bardzo miło się jechało.

Intel swym gadulstwem odwrócił moją uwagę, że przeoczyłem gdzie mieliśmy skręcić. Jechaliśmy, jechaliśmy i w pewnym momencie wydawało mi się, że chyba przejechaliśmy. Wracamy i rzeczywiście przejechaliśmy więc wróciliśmy na właściwy azymut. Jest pierwsza wieżyczka. Krótki odpoczynek, fotki i jedziemy do następnej, tam zatrzymaliśmy się na nieco dłużej. Była taka cisza, że nie chciało się wracać, ale wracamy.

W trakcie jazdy w kierunku pierwszej wieżyczki otrzymałem telefon od Marka „Bono”, który informuje nas, że gonił nas i dojechał do Świbna a tam nas nie znalazł. Nie mógł nas tam zastać, ponieważ my zmieniliśmy trasę, więc zawrócił i dopadł nas w Górkach Wschodnich Miłe przywitanie i ruszamy juz w cztero osobowym składzie ul. Przegalińską do Przegalina.

Jechaliśmy cały czas szosą, tempo spokojne tylko od czasu do czasu „Bono” na swoim szosowym wyskakiwał do przodu, aby zrobić jakieś fotki, natomiast nasz kolarz „Intel”, był naładowany jakąś dodatkowo energią (chyba od tych batonów, które chciałem mu odebrać:)) czasami wyskakiwał, ale szybko sprowadzany był na ziemię:). Kręcił tym dupskiem na tym siodełku………..jakby mu pary brakowało:)), ale chłopak spisał się na medal, no i to jego poczucie humoru rozbawiało resztę towarzystwa.

Dzień był kapitalny pod względem pogody, było bardzo wesoło i dużo humoru prowodyrem jak już wspomniałem był nie kto inny jak „Intel”. Dawno tak nie uśmiałem się jak na tym rajdzie.

Fajnie było, ale trzeba wracać do domu, ale już nieco inną drogą przez Wiślinę do Gdańska. Niby trasa krótka a na liczniku wybiło 85km, a miał to być mini rajd.

Trasę tę przejechałem bez żadnych problemów.

Jeszcze parę zdań na temat pościgu.

Bono wyjechał z Gdańska gdzieś ok z pół godzinnym opóźnieniem łudząc się, że nas na odcinku 25km dogoni……nie dogonił pomimo, że na liczniku miał od 30-35km/h. Krótko mówiąc to był za krótki odcinek trasy. Natomiast my jechaliśmy normalnym spokojnym tempem 20-25km/h.

Na przyszłość planując rajdy dwu grupowe trasa musi być co najmniej dwa razy dłuższa, aby pościg byłby realny.

Dojechaliśmy do Gdańska. Przed stocznią gdańska stał mur  przez który przeskoczył nasz były prezydent, ale w tej chwili ma swego rywala: oto on: zobacz

Pogoda rewelacyjna, brak wiatru, brak deszczu i brak słońca.

Dziękuję wszystkim za wspólnie przebyty czas na łonie natury.

Tekst: Mieczysław Butkiewicz

zdjęcia: Canon A60

asfalt=niewiele

dystans=100

kondycja=normalna

profil=niski

trud=niski

m=Olszynka

m=Sobieszewo

atrakcja=morze

typ=rowerowy

This entry was posted in Relacje and tagged , , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post. Post a comment or leave a trackback.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Your email address will never be published.


9 + cztery =