Bike Tour Gdańsk I Matemblewo 2009

008Jak co roku MOSiR Gdańsk organizuje cykl wyścigów MTB Bike Tour Gdańsk. 4 kwietnia w Matemblewie odbyła się pierwsza edycja. Pogoda dopisała licznie zgromadzonym zawodnikom, w tym naszym członkom i znajomym: Olo, Zbyszkowi (Zibek), Wza, Zbyszkowi,Tomkowi i mnie.

Nie wiem czy to przez pogodę, czy lepszą promocję imprezy, frekwencja była bardzo wysoka. Kolejka do zapisów na tyle długa, że zawodnicy najmłodszych kategorii, startujące jako pierwsze, były zapisywane bez kolejki. Reszcie czas leniwie płynął na rozmowach. W międzyczasie najmłodsi uczestnicy ustawili się na starcie. Do pokonania mieli trzy pętle wokół sanktuarium (3x1km). Walka była zacięta, a o trzecim miejscu decydował rzut koła na taśmę. W starszych kategoriach rzecz mało spotykana.009

Tu relacja się urywa, bo po zapisach wróciłem do domu się relaksować i wróciłem dopiero na swój start.

Gdy ponownie się pojawiłem, trwał jeszcze wyścig juniorów i mastersów, w którym uczestniczyli Zbyszek i Wza (wcześniej po drodze spotkałem Ola wracającego samochodem).

W końcu z lekkim opóźnieniem na starcie zgromadzili się zawodnicy kategorii Elita. Tu niestety trzeba wspomnieć o niedociągnięciach organizatora – głośnik i komentator skutecznie zagłuszali sprawdzanie listy startowej. Dodatkowy poślizg, był spowodowany losowaniem nagród.010

W końcu około 50 zawodników ruszyło na trasę. Najpierw po płaskim (płyty i asfalt), potem wjazd na szutry i lekko pod górę – kurzyło się jakby stado bawołów przeszło 😉 Klubowicze ostro parli i po chwili już znikli za zakrętem. Gdy dojeżdżałem do pierwszego podjazdu, to już się tworzył korek na wąskiej drodze (po bokach koleiny od traktora). Była też pierwsza awaria, komuś się łańcuch zaklinował, a opinie o sprzęcie było słychać aż na górze 😉 Dalej trasa trochę falowała i szybki zjazd z wyboistą końcówką. Kawałek płaskiego i pod górę, gdzie jeszcze się nieco przytykało i trzeba było znowu podprowadzać rower. Gdy się już człowiek wdrapał, to znowu zjazd, w połowie ostre hamowanie, bo kilka uskoków, na dole spore „hopy”. Na dole skręt w lewo i po płaskim wzdłuż Strzyży. Błotko z pod kół pomagało się ochłodzić. Niestety dość sielanki i trzeba było się wdrapać na kolejną górkę, to był najbardziej stromy odcinek. Trochę nierówności i zjazd, mały podjazd, zjazd i łagodnie pod górę na kolejną pętlę, których było siedem.

Niestety na drugiej pętli na trzecim podjeździe zaczęły mnie łapać skurcze i zamiast atakować, to traciłem pozycje. Tak zostało do końca wyścigu, raz słabiej, raz mocniej nogi bolały niemiłosiernie i nie chciały się momentami zginać. Od tej pory traciłem tylko pozycje. Na ostatniej pętli miałem lekką nadzieję na zyskanie 2 pozycji. Zawodnik przystawał na ostatnim podjeździe, a drugi szedł powoli. Niestety ja też musiałem sobie zrobić przerwę. Na szczęście udało mi się dogonić jednego i przed ostatnimi zjazdami wyprzedziłem go. Na mecie miałem stratę dwóch okrążeń. Nie wiem, jaką pozycję zdobyłem, ale na punkty raczej nie ma, co liczyć.

Mam informacje o miejscach:

Wza 23

Olo 8

Zbyszek (Zibek) 10

Tomek 11

Jak wiecie, jakie miejsca zajęliście, to dajcie znać i się poprawi listę.

Pierwsze zawody za nami, trzeba odpocząć i szykować na kolejną edycję, która już 20 czerwca w okolicach Doliny Samborowo.

tekst: „Bono”

zdjęcia: „Zibek”

asfalt=niewiele

dystans=50

kondycja=wysoka

profil=wysoki

trud=max

m=Gdańsk, Matemblewo

typ=rowerowy

This entry was posted in Maratony and tagged , , , . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post. Post a comment or leave a trackback.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Your email address will never be published.


cztery + = 8